Z bibliotecznego podwórka w Ołdrzychowicach Kłodzkich
Mariola Huzar, źródło: własne 2017-06-14

W bibliotece centralnej w Ołdrzychowicach Kłodzkich dzieje się…

 

"Co to znowu za pokraki? Wyglądają jak wieszaki! Wyszły z szafy bez pomocy... Kiedy wyszły? O północy!!! Maszerują przez pokoje, szumią na nich różne stroje. Idą, idą, nie przystają. Pod wersalkę zaglądają..."

 

Jeśli dzieci boja się ciemności i opowiadają nam o strachach i duchach możemy pomóc im uporać się z lękiem. Jeśli weźmiemy do ręki  książkę Doroty Gellner „Duszki, stworki i potworki” dodatkowo sami uśmiejemy się po pachy.

 

Po przeczytaniu dzieciom tej książki, przez panie bibliotekarki Małgorzatę Ostrowską i Alinę Sydorko, młodzi czytelnicy wyszli na nasze biblioteczne podwórko. Zainspirowani tekstem, na sztalugach uruchomili swoją potworkową wyobraźnię. Malowali także kredą po betonie z panią Małgorzatą Wiklińską z miejscowej Szkoły Podstawowej.

 

- Polecamy tę książkę dla przedszkolaków i dzieci w wieku wczesnoszkolnym, bo zawiera tylko i wyłącznie pozytywne walory literackiej - doradza Mariola Huzar, dyrektor Biblioteki Publicznej Gminy Kłodzko. Uwagę przykuwają wartości edukacyjne, bo wady potworków to tak naprawdę wady, które dzieci muszą w sobie zwalczać. A wiadomo, nikt nie chce być podobny do np. pokrak, albo zapachowego stworka, więc taki sposób przekonywania powinien poskutkować.

 

- Zwracamy także uwagę na szkaradność. Ilustracje nie przerażają, tekst też nie. Książka kładzie nacisk głównie na oswojenie tematu poprzez lekki i łagodny przekaz.

 

- Estetyka książki również przykuwa. Dlaczego? Kolorowe i wyraziste ilustracje przedstawiają przede wszystkim „lepszą” wersję stworów, które tak czy siak zasługują na respekt.

 

- Pomysłowość też nie jest bez znaczenia. Przedstawione stworki i potworki nie są specjalnie oryginalne. Największą uwagę zwraca warzywny potwór, co też zauważyły dzieci z klasy pierwszej tutejszej szkoły.

 

- Innym ciekawym walorem książki są zabawy słowne, na których początkujący czytelnik będzie „łamał” sobie język.

 

I tym akcentem, zakończymy naszą dzisiejszą relację z bibliotecznego podwórka!!!